W Krakowie zakończyła się jedna z największych obywatelskich akcji politycznych ostatnich lat. Inicjatorzy referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego złożyli wniosek wraz z ponad 134 tysiącami podpisów mieszkańców.
To liczba ponad dwukrotnie większa niż wymagane minimum potrzebne do rozpoczęcia procedury referendalnej.
Rekordowa liczba podpisów
Zbiórka podpisów trwała kilka tygodni i według organizatorów zakończyła się wynikiem przekraczającym 134 tysiące podpisów. Dla porównania minimalna liczba podpisów potrzebnych do złożenia wniosku o referendum w Krakowie wynosi około 58 tysięcy.
Oznacza to, że próg formalny został przekroczony z dużym zapasem. Teraz listy poparcia trafiły do Krajowego Biura Wyborczego, które rozpocznie ich szczegółową weryfikację.
Teraz weryfikacja podpisów
Urzędnicy sprawdzą każdy podpis pod względem poprawności danych i numerów PESEL. Na przeprowadzenie tej procedury mają do 30 dni. Dopiero po jej zakończeniu komisarz wyborczy podejmie decyzję o ewentualnym zarządzeniu referendum.
Jeżeli liczba ważnych podpisów przekroczy wymagany próg, głosowanie mieszkańców może odbyć się jeszcze tej wiosny.
Do sprawy odniósł się także prezydent Krakowa Aleksander Miszalski:
„Dla mnie ważniejsze od liczby podpisów pod wnioskiem o referendum jest to, jak dużo osób weźmie w nim udział w dniu głosowania. Dołożę wszelkich starań, aby mieszkańcy Krakowa dali mi szansę dokończyć kadencję i pozwolili zrealizować mój pomysł na Kraków.”
Kluczowa będzie frekwencja
Nawet jeśli referendum zostanie przeprowadzone, jego wynik nie jest przesądzony. Aby było ważne, musi w nim wziąć udział odpowiednia liczba mieszkańców Krakowa.
To oznacza, że ostateczny rezultat zależeć będzie nie tylko od liczby podpisów pod wnioskiem, ale przede wszystkim od frekwencji w dniu głosowania.
Jedno jest pewne – temat referendum stał się jednym z najgorętszych wydarzeń politycznych w Krakowie w ostatnich latach i może znacząco wpłynąć na dalszy kierunek rozwoju miasta.



