– Podjąłem decyzję o odwołaniu Łukasza Franka ze stanowiska dyrektora Zarządu Transportu Publicznego – takiego komunikatu z pewnością nie spodziewali się krakowianie i nie spodziewał się były już dyrektor ZTP, który odpowiadał za wdrożenie SCT w Krakowie. W sieci ponownie zawrzało, internauci mówią wprost “Aleksander Miszalski znalazł kozła ofiarnego i próbuje się ratować przed zbliżającym się referendum”.
Strefa Czystego Transportu w Krakowie niezmiennie budzi ogromne emocje wśród mieszkańców. Trwa równolegle zbiórka podpisów pod wnioskiem o ogłoszenie referendum ws. odwołania ze stanowiska prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego. Na ten moment zebrano już ponad 40 tys. podpisów i wydaje się niemal pewne, że uda się uzbierać wymagane nieco ponad 58 tys. podpisów. Organizatorzy akcji “Referendum KRK” zapewniają jednak, że nawet jeśli uda się osiągnąć wymagany limit, nie poprzestaną i chcą zebrać co najmniej 100 tysięcy!
Okazuje się, że widmo referendum, które jeszcze kilka dni temu prezydent Krakowa Aleksander Miszalski starał się bagatelizować, zaczęło docierać do miejskiego ratusza. Prezydent postanowił zdobyć się na refleksję i zapowiedział, że wdroży plan naprawczy, który ma być odpowiedzią na część zarzutów formułowanych pod adresem SCT. “Po zapoznaniu się z wszystkimi głosami i zastrzeżeniami dotyczącymi zakresu i zasad wjazdu do Strefy Czystego Transportu postanowiłem przystąpić do prac nad ich korektą. Poleciłem przygotowanie w ciągu dwóch tygodni szczegółowego raportu. Zaproponuję rozwiązanie, które pozwoli dalej dbać o zdrowie mieszkańców i powietrze w Krakowie, ale także będzie wyjściem naprzeciw zgłoszonym uwagom.” – napisał w swoich mediach społecznościowych Aleksander Miszalski.
Największą ofiarą tego, ile emocji wywołało SCT jest były dyrektor ZTP Łukasz Franek, który miał być bohaterem, któremu udało się wprowadzić przepisy przyjętę przez Radę Miasta Krakowa. Został jednak ofiarą, która odpowie za to, że mieszkańcy nie zrozumieli walki o czyste powietrze i restrykcyjnych zapisów SCT.


