Kraków

Kraków przegrał wyścig o Europejską Agencję Kosmiczną, może i dobrze?

Jeszcze kilka miesięcy temu Kraków był jednym z głównych kandydatów do ulokowania Centrum Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Ostatecznie wybór padł na Warszawę. Dla stolicy Małopolski to z pewnością pewien niedosyt, ale po ostatnich zapowiedziach premiera Donalda Tuska można dojść do wniosku, że… może to i lepiej.

Podczas ogłoszenia decyzji premier stwierdził:

– Dążymy do budowy pierwszego polskiego statku kosmicznego.

Brzmi ambitnie. Według zapowiedzi miałby on w przyszłości serwisować satelity, transportować ładunki i rozwijać polskie technologie kosmiczne. Centrum ESA powstanie właśnie w Warszawie, która ma stać się krajowym centrum rozwoju sektora kosmicznego.

Nieoficjalnie jeszcze wiosną Kraków znajdował się w ścisłym finale rywalizacji o siedzibę nowego centrum. Za miastem przemawiały uczelnie, rozwinięty sektor nowych technologii i firmy współpracujące z branżą kosmiczną. Ostatecznie jednak zwyciężyła stolica.

Metro czy statek kosmiczny?

Patrząc z perspektywy Krakowa, można z lekkim uśmiechem powiedzieć, że może… to nie jest najgorsza wiadomość.

Skoro Warszawa będzie budować polski statek kosmiczny, to może Kraków powinien skupić się na czymś nieco bardziej dla ludzi? Na przykład… metrze. Bo choć wizja polskiego statku kosmicznego brzmi imponująco, wielu mieszkańców Krakowa pewnie chętniej zobaczyłoby w swoim mieście pierwszą linię metra niż pierwszą rakietę lecącą w kosmos. Jedno nie wyklucza drugiego, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że dla krakowian większym przełomem od podboju orbity byłaby możliwość przejechania z Nowej Huty do Bronowic bez stania w korkach.

Kosmos może jeszcze chwilę poczekać.