Juvenia Kraków rozpoczęła wiosnę w Ekstralidze Rugby od wyjazdowego starcia z Life Style Catering Arką Gdynia. Smoki wiedziały, że ten mecz stanowi klucz do awansu, ale proste błędy w pierwszym kwadransie spotkania kosztowały ich utratę trzech przyłożeń i mimo starań, po 80 minutach gry, to gospodarze cieszyli się ze zwycięstwa 36:25 (26:18).
Wagę tego spotkania czuć było od pierwszych sekund. Wydawało się, że rugbiści z Krakowa również są odpowiednio zmobilizowani, bo już w pierwszej minucie lewą stroną szarpnął Michał Jurczyński. Zapoczątkowana przez niego akcja zakończyła się przewinieniem gospodarzy i karnym, który na trzy punkty zamienił Riaan van Zyl. Kilka chwil później, łącznik ataku Arki, Anton Shashero zdecydowanie zbyt łatwo znalazł lukę w obronie Smoków i zameldował się w polu punktowym. Van Zyl zmniejszył straty po kolejnym karnym, ale defensywa Juvenii wciąż spała, a rywale punktowali, wychodząc na prowadzenie 26:6.
Dopiero w końcówce pierwszej połowy w poczynaniach krakowian pojawiła się prawdziwa sportowa złość i determinacja. Świetne wejście Arseniego Pastukhova zakończyło jedną z akcji przyłożeniem, a tuż przed przerwą, kolejne pięć punktów dorzucił Patryk Sakwa po fantastycznym przekopie na skrzydło Austina van Heerdena. Po pierwszej połowie Arka prowadziła 26:18.
W drugiej odsłonie Juvenia była stroną dominującą, ale mimo kilku wizyt pod polem punktowym rywali, rugbiści z Krakowa długo nie potrafili przebić defensywy gdynian. Co więcej, doszło do rzadko spotykanej sytuacji, kiedy sędzia pokazał w krótkim czasie, obu drużynom po trzy żółte kartki i przez kilka minut na Narodowym Stadionie Rugby oglądaliśmy spotkanie rozgrywane dwunastu na dwunastu. W tych warunkach lepiej odnaleźli się goście, a dokładniej Riaan van Zyl, który w końcu znalazł lukę w obronie i zmniejszył straty do zaledwie jednego punktu.
Wydawało się, że to może być moment, w którym Smoki poderwą się do ataku i w końcówce odwrócą losy spotkania. To jednak Arka zachowała więcej zimnej krwi, a skrzydłem przedarł się najmłodszy na boisku Krzysztof Weronko. Shashero podwyższył, a potem jeszcze wykorzystał rzut karny, ustalając wynik na 36:25 dla gospodarzy.
Juvenia znacznie utrudniła sobie drogę do pierwszej „szóstki” ligi, ale wciąż jej nie zamknęła. W niedzielę 22 marca o 14:00 krakowianie na własnym boisku zmierzą się z AZS AWF Warszawa – beniaminkiem, a zarazem najbardziej utytułowaną drużyną polskiego rugby. Jeśli Smoki wygrają ten mecz z punktem bonusowym, zdobywając o trzy przyłożenia więcej od rywala zamkną pierwszą rundę z 18 punktami na koncie. Taki wynik może dać im awans, pod warunkiem, że żadnych punktów nie zdobędą Edach Budowlani Lublin (grają u siebie z Energą Ogniwem Sopot) lub Budowlani WizjaMed Łódź (mecz u siebie z Arką Gdynia).
Life Style Catering Arka Gdynia – Juvenia Kraków 36:25 (26:18)
Arka: Anton Shashero 21, Szymon Sirocki 10, Krzysztof Weronko 5
Juvenia: Riaan van Zyl 15, Arsenii Pastukhov 5, Patryk Sakwa 5
Żółte kartki: Adriaan Nell, Tomir Wiertek, Uzukhanye Nohe, Peet Vorster, Radion Yavorshchuk (Juvenia), Jakub Kuzimski, Jeremy Misailegalu, Dominik Mohyła, Dawid Banaszek
Juvenia: Norbert Zastawnik (Mikołaj Wieczorkowski), Michael Masindi, Peet Vorster (Andrii Matsiuk), Tomir Wiertek (Krzysztof Gola), Adriaan Nell, Artur Kliś (Radion Yavorshchuk), Uzukhanye Nohe, Oleg Chornyi, Riaan van Zyl, Austin van Heerden, Patryk Sakwa, Michał Jurczyński, Patrick Różycki, Mateusz Polakiewicz (Artur Polgun), Arsenii Pastukhov.


