W ostatnich godzinach Kraków obiegła informacja, że kandydatem ponad partyjnymi podziałami, który połączy Polskie Stronnictwo Ludowe i Koalicję Obywatelską ma być doskonale znany biznesmen i kierowca rajdowy… Rafał Sonik. Informacja zaskakująca, która wprawiła część wyborców KO w niemałą konsternację. Wielu nie wierzyło, dopóki sam zainteresowany nie potwierdził, że “jest po słowie”, ale decyzji jeszcze nie podjął. Kto zatem wciąż liczy się w wyścigu o miano kandydata na prezydenta?
To, kto wystartuje w przedterminowych wyborach na prezydenta Krakowa rozgrzewa mieszkańców i trudno się dziwić. W referendum odwoławczym pokazali jasno, że żądają natychmiastowej zmiany polityki miasta i oczekują zmian, które realnie przyczynią się do poprawy sytuacji w mieście, a ich głos wreszcie będzie wysłuchany. Nieoczekiwanie do grona potencjalnych kandydatów na prezydenta z ramienia Koalicji Obywatelskiej – i PSL, dołączył Rafał Sonik. Wielu przecierało oczy i uszy ze zdziwienia słysząc to nazwisko, ale sam zainteresowany w rozmowie z mediami potwierdził, że rzeczywiście były takie rozmowy. Zastrzegł jednak, że potrzebuje on około dwóch tygodni na podjęcie decyzji i nie będzie miał za złe, jeśli kierownictwo partii nie będzie chciało czekać i zdecyduje się na inną opcję. Tych opcji już trochę w ostatnich dniach było. Mówiło się o Bartłomieju Sienkiewiczu, Bogdanie Klichu, Tomaszu Grodzkim i rzecz jasna o Monice Piątkowskiej, która mimo tego całego zamieszania, wciąż chyba pozostaje najpoważniejszą – w przeności i dosłownie, kadydatką na prezydenta Krakowa.
Czasu na wybór i zastanawianie się nie ma zbyt wiele, bo kampanię trzeba robić już teraz. Z tego założenia wychodzi Prawo i Sprawiedliwość, które choćby dziś zorganizowało profesjonalną konferencję prasową swojego kandydata Michała Drewnickiego i zaczyna budować swój elektrorat na zbliżające się wielkimi krokami wybory. To z pewnością będzie bardzo dynamiczna i krótka kampania, więc każdy dzień zwłoki na organizowanie sztabu, przygotowanie materiałów promocyjnych i rozpoczęcie przekonywania do siebie mieszkańców, działa na niekorzyść. PiS ma tu zadanie odrobione, ale KO pozostaje… w lesie. Swoją robotę wykonuje również Daria Gosek-Popiołek, która nie zamierza odpuszczać walki i chce przekonać do swojej wizji jak najwięcej krakowian, ale w konserwatywnym wciąż jednak Krakowie może być ciężko o zdobycie przewagi prezentując lewicowe idee.
Wciąż swojego startu nie ogłosił również Łukasza Gibała, który po wielu nieudanych startach w wyborach chyba zaczyna wreszcie wyciągać mądre wnioski i zamierza odsnuąć się w cień, a może bardziej na tylny fotel, z którego będzie sterował kampanią w wykonaniu… Jana Hoffmana, który jako organizator referendum o odwołanie prezydenta Aleksandra Miszalskiego byłby naturalnym kandydatem do startu w wyborach i zdaniem wielu – miałby realne szanse na powalczenie o zwycięstwo, a już na pewno na znalezienie się w drugiej turze wyborów.
Znaków zapytania jest więc cała masa, a odpowiedzi wciąż nie widać. To oznacza jedno – najbliższe dni i tygodnie będą w krakowskiej polityce niezwykle ciekawe, bo będziemy musieli poznać odpowiedzi na wiele nurtujących pytań. Niewątpliwie KO znalazła się w trudnej sytuacji, bo trudno wyobrazić sobie, by Donald Tusk pozwolił na “oddanie” Krakowa tuż przed wyborami parlamentarnymi. Dla struktur byłby to bardzo niepokojący sygnał, który mógłby działać demobilizująco przed wyborami do Sejmu i Senatu i zachwiał by jego pozycją jako lidera, która już teraz w Krakowie została mocno nadszarpnięta faktem, że nie udzielił on żadnego wsparcia byłemu już prezydentowi Krakowa i jednym ruchem rozwiązał lokalne struktury Koalicji Obywatelskiej. Z punktu widzenia mieszkańców, ważna jest informacja o tym, że Rada Miasta Krakowa nie została odwołana, a to oznacza, że nowy prezydent będzie musiał z nią współpracować i będzie musiał mieć jej poparcie. Trudno dziś wyobrazić sobie, by uzyskał je kandydat z prawej czy lewej strony, a i współpraca z reprezentantem Łukasza Gibały nie byłaby taka pewna. Dla miasta wybór kandydata, który będzie stał w sprzeczności z RM może oznaczać zatem hamulec ręczny, zastój i straconych wiele miesięcy, które mogą mieć bardzo przykre konsekwencje w przyszłości.


