Kraków

Fala krytyki po Paradzie Smoków. Organizatorzy zabrali głos

Jubileuszowa, 25. Wielka Parada Smoków miała być jednym z najważniejszych wydarzeń kulturalnych tego roku w Krakowie. Zamiast zachwytów po widowisku na Wiśle, w mediach społecznościowych pojawiła się jednak fala krytyki. Uczestnicy narzekali na chaos organizacyjny, problemy z widocznością oraz zmianę lokalizacji wydarzenia. Do sprawy odnieśli się właśnie organizatorzy z Teatru Groteska.

“Przyszliśmy pod Wawel i nic tam nie było”

Najwięcej emocji wzbudziło przeniesienie głównego widowiska z tradycyjnego Zakola Wisły pod Wawelem w okolice Mostu Kotlarskiego.

Przez ponad dwie dekady mieszkańcy Krakowa przyzwyczaili się, że to właśnie spod Wawelu najlepiej ogląda się smoki, fajerwerki i spektakl na Wiśle. Wielu uczestników także w tym roku udało się w to miejsce.

Gdy okazało się, że widowisko odbywa się w zupełnie innej lokalizacji, tysiące osób próbowały przemieścić się na drugi koniec centrum miasta. W internecie pojawiły się relacje o tłumach, korkach pieszych oraz problemach z dotarciem na miejsce.

Niektórzy uczestnicy twierdzili również, że o zmianie lokalizacji dowiedzieli się dopiero w dniu wydarzenia.

Internauci narzekali na zamknięte strefy

Kolejnym zarzutem była organizacja stref dla publiczności.

W mediach społecznościowych pojawiały się zdjęcia pokazujące ogrodzenia, sektory techniczne i wydzielone miejsca dla zaproszonych gości. Część mieszkańców miała poczucie, że najlepsze miejsca do oglądania widowiska zostały ograniczone dla zwykłych widzów.

Sporo emocji wywołało także zamknięcie Mostu Dębnickiego, który przez lata był jednym z najpopularniejszych punktów obserwacyjnych podczas Parady Smoków.

Organizatorzy: to nie było wydarzenie dla VIP-ów

Teatr Groteska zdecydował się opublikować obszerne stanowisko. Organizatorzy podkreślają, że widowisko było wydarzeniem publicznym, a nie imprezą przeznaczoną dla wybranych osób. Jak tłumaczą, wydzielone sektory wynikały z wymogów bezpieczeństwa, organizacji imprezy masowej oraz potrzeb technicznych związanych z realizacją widowiska. Według organizatorów zamknięcie Mostu Dębnickiego również było podyktowane względami bezpieczeństwa i koniecznością zapewnienia swobodnego przemieszczania się uczestników oraz służb ratunkowych.

Dlaczego widowisko przeniesiono?

To właśnie ten element budzi największe kontrowersje. Według Teatru Groteska tegoroczna edycja miała zupełnie inną formułę niż wcześniejsze widowiska.

Zamiast tradycyjnych efektów pirotechnicznych dominowały:

  • pokazy dronów,
  • efekty świetlne,
  • lasery,
  • instalacje umieszczone nisko nad taflą Wisły,
  • efekty ogniowe i dymne.

Organizatorzy tłumaczą, że w rejonie Wawelu część widowiska byłaby zasłonięta przez barki restauracyjne zacumowane przy bulwarach. To właśnie dlatego zdecydowano się na nową lokalizację, która miała zapewnić lepszą widoczność spektaklu.

Zainteresowanie było większe niż zakładano

Według organizatorów tegoroczne widowisko zostało przygotowane jako impreza masowa dla 25 tysięcy uczestników. Jednocześnie przyznają oni, że rzeczywiste zainteresowanie wydarzeniem było znacznie większe. W opublikowanym stanowisku Teatr Groteska przyznaje, że część rozwiązań nie spotkała się z oczekiwanym odbiorem i zapowiada analizę wszystkich uwag zgłoszonych przez uczestników.

Czy Parada Smoków wróci pod Wawel?

To pytanie zadaje dziś wielu mieszkańców Krakowa. Po fali krytycznych komentarzy część internautów apeluje o powrót do sprawdzonej przez lata formuły widowiska. Inni zwracają uwagę, że rozwój technologii i nowe ograniczenia dotyczące pirotechniki mogą wymuszać poszukiwanie nowych rozwiązań. Jedno jest pewne – jubileuszowa, 25. Wielka Parada Smoków przejdzie do historii nie tylko ze względu na okrągłą rocznicę, ale również jako jedna z najbardziej dyskutowanych edycji tego wydarzenia.