– To jest tak absurdalne, że aż trudno mi, jako osobie myślącej, o tym rozmawiać – komentują kierowcy napotkani przy jednym z punktów, gdzie od 1 stycznia 2026 roku można dokonywać opłat za wjazd do Krakowa. Przyjeżdżający do stolicy małopolski muszą od teraz pamiętać, by upewnić się, że ich pojazd spełnia wymagania wdrożone przez władze Krakowa. Jeśli nie, konieczne jest uiszczenie opłaty w wysokości 5 złotych za dzień bądź 100 złotych za miesiąc. – To ogromne obciążenie. Moje auto nie spełnia już wymagań, a ja nie spełniam wymagań finansowych, by kupić sobie nowe auto, bo prezydent Miszalski tak chce… – mówi nam Pan Andrzej z Zielonek, który codziennie dojeżdża do pracy do Krakowa.
W Internecie nie milkną komentarze dotyczące Strefy Czystego Transportu, który objęła od 1 stycznia Krakówa. Na jak długo? Nie wiadomo, bo w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym 14 stycznia odbędzie się rozprawa dotycząca legalności przepisów przyjętych przez władze miasta. Tymczasem mieszkańcy pieklą się i pomstują, że są one nie tylko niezgodne z Konstytucją RP, ale też w wielu przypadkach wzajemnie się wykluczają i przeczą zdrowemu rozsądkowi.
– Mój diesel nie spełnia już norm, ale wielki pickup sąsiada, który ma ogromny silnik benzynowy już tak. Gdzie tu logika? Nazywajmy rzeczy po imieniu, to skok na kasę – przekonuje Pan Marek, który z samego rana stawił się w punkcie na stacji BP, gdzie znajduje się automat do uiszczania opłaty.
Władze Krakowa przekonują, że tak drastyczne kroki są konieczne, by bronić mieszkańców Krakowa przed zanieczyszczeniem powietrza. W ostatnich latach jakość wyraźnie się poprawiła po likwidacji pieców węglowych na terenie miasta, ale zdaniem specjalistów to zbyt mało, bo wciąż są dni i miejsca, gdzie – głównie z powodu spalin samochodów, są przekraczane normy np. pyłu zawieszonego. Przeciwko SCT sprzeciwiają się jednak nie tylko mieszkańcy okolicznych gmin, którzy muszą dostosować się do przepisów, ale również mieszkańcy, którzy uważają przyjęte regulacje za absurdalne i godzące w ich wolność zagwarantowaną właśnie w Konstytucji RP. Nie brakuje też grup, które postanowiły połączyć siły i walczyć z SCT- zapowiadają, że nie odpuszczą i będą domagali się swoich prac w sądzie.


