Kraków • Na sygnale

Mówili, że policji nie było. Fakty? Po niespełna 3 minutach policjanci walczyli już z zamachowcem

W pierwszych godzinach po sobotnim zamachu w Krakowie pojawiło się wiele pytań i oskarżeń dotyczących działania służb. Tomasz Sakiewicz pytał publicznie, “dlaczego tam nie było policji”. Dziś znamy już dokładną chronologię wydarzeń. I wynika z niej coś zupełnie innego: Straż Miejska pojawiła się na miejscu przed upływem dwóch minut od pierwszego zgłoszenia, a przed upływem trzech minut policjanci podjęli bezpośrednią interwencję i stanęli naprzeciw uzbrojonego napastnika.

Pierwsze zgłoszenie o strzelaninie wpłynęło do Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego dokładnie o godz. 15:00:15. Łącznie operatorzy odebrali niemal 40 zgłoszeń dotyczących ataku. Po niespełna dwóch minutach na miejscu byli już funkcjonariusze Straży Miejskiej. Po niespełna trzech minutach pojawił się pierwszy patrol policji i rozpoczęła się aktywna interwencja. Doszło do wymiany ognia z napastnikiem.

To wszystko wydarzyło się w czasie, w którym większość osób dopiero próbowała zorientować się, co właściwie dzieje się na Rynku.

Ruszyli za uzbrojonym napastnikiem

Kiedy sprawca zaczął uciekać samochodem przez centrum Krakowa, policjanci podjęli pościg. Kolejne patrole były kierowane w rejon zdarzenia, ale to dwóch funkcjonariuszy Komisariatu Policji I – starszy posterunkowy Jakub Kulik i starszy posterunkowy Artur Morański – znalazło się bezpośrednio naprzeciw uzbrojonego napastnika.

Obaj zostali postrzeleni podczas interwencji. Mimo odniesionych ran policjanci doprowadzili do zatrzymania sprawcy i zakończenia jego ataku. Premier oraz kierownictwo policji podkreślają, że ich działanie prawdopodobnie pozwoliło uniknąć kolejnych ofiar.

To byli zwykli funkcjonariusze patrolowi, a nie oczekująca w pobliżu specjalna jednostka kontrterrorystyczna. Gdy pojawiło się bezpośrednie zagrożenie, nie czekali na przyjazd innych formacji.

Strażnicy miejscy byli jeszcze szybciej

Warto podkreślić również rolę Straży Miejskiej. To właśnie jej funkcjonariusze jako pierwsi dotarli w rejon ataku.

Nie dysponując bronią palną, ruszyli do działania w sytuacji, w której napastnik strzelał z broni długiej. Później strażnicy uczestniczyli również w zabezpieczeniu miejsca tragedii i działaniach prowadzonych w centrum miasta. Oficjalna chronologia wojewody potwierdza, że Straż Miejska pojawiła się na miejscu przed pierwszym patrolem policji.

Pierwsze zespoły ratownictwa medycznego zostały zadysponowane już o godz. 15:02, a kilka minut później na miejscu działały także zastępy Państwowej Straży Pożarnej. Łącznie w akcję zaangażowano 1146 policjantów z Małopolski i innych garnizonów, 24 zastępy straży pożarnej oraz 62 strażaków-ratowników.

“Dlaczego tam nie było policji?”

Właśnie w tym kontekście szczególnie źle brzmią oskarżenia, które zaczęły pojawiać się niemal natychmiast po tragedii.

Tomasz Sakiewicz na antenie Republiki mówił, że zamiast krytykować jego stację, należy zapytać władzę “dlaczego tam nie było policji”. Problem w tym, że opublikowane później dane nie potwierdzają tej tezy. Wręcz przeciwnie.

Pierwsze zgłoszenie – 15:00:15. Straż Miejska – na miejscu przed upływem dwóch minut. Policja – aktywna interwencja i wymiana ognia przed upływem trzech minut.

Niezależny serwis fact-checkingowy Demagog również uznał rozpowszechniane w internecie twierdzenia o wielominutowym oczekiwaniu policji za fałszywe. Zwrócił uwagę, że pierwszy patrol rozpoczął działania niemal natychmiast po zgłoszeniu, a o godz. 15:03 policjanci byli już w bezpośrednim kontakcie z napastnikiem.

Obaj policjanci zostali wybudzeni

W niedzielę przyszły także dobre wiadomości ze szpitala. Obaj funkcjonariusze ranni podczas zatrzymania sprawcy – Jakub Kulik i Artur Morański – zostali wybudzeni ze śpiączki farmakologicznej. Jeden z policjantów pozostaje w ciężkim stanie.

Prezydent Krakowa Łukasz Gibała wystąpił już z wnioskiem o nadanie obu funkcjonariuszom tytułu Honorowego Obywatela Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa. Wnioski o państwowe odznaczenia dla osób, które szczególnie wykazały się podczas tragedii, przygotowuje również Małopolski Urząd Wojewódzki we współpracy z policją.

Kraków ma prawo być z nich dumny

Sobotni zamach pozostanie jednym z najtragiczniejszych wydarzeń we współczesnej historii Krakowa. Sześć osób straciło życie, wiele kolejnych zostało rannych.

Ale obok ogromnej tragedii zobaczyliśmy również coś, o czym warto mówić głośno.

Strażników miejskich, którzy ruszyli w kierunku zagrożenia. Policjantów, którzy kilka minut po pierwszym telefonie alarmowym stanęli naprzeciw człowieka strzelającego do ludzi. Ratowników, strażaków, lekarzy i przypadkowych świadków, którzy pomagali rannym.

Możemy dyskutować o procedurach, zabezpieczeniu miasta i o tym, jakie wnioski trzeba wyciągnąć na przyszłość. Ale jedno pokazują dziś fakty bardzo wyraźnie: zarzut, że podczas zamachu “nie było policji”, nie wytrzymuje konfrontacji z chronologią wydarzeń.

A dwóch młodych krakowskich policjantów, którzy za zatrzymanie napastnika zapłacili własną krwią, zasługuje przede wszystkim na jedno – ogromny szacunek.

Kraków powinien być z nich dumny.