Parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości podczas specjalnej konferencji prasowej zorganizowanej dziś przed Urzędem Miasta Krakowa poinformowali, że włączą się w zbieranie podpisów pod obywatelskim wnioskiem o referendum ws. odwołania ze stanowiska prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego. – Mam poczucie, że wzrosły tylko zakazy i nakazy. Płacimy za wjazd do miasta, płacimy więcej za bilety czy podatki. Mamy prezydenta, który nie kojarzy się z żadną poważną decyzją i inwestycją. Mamy prezydenta, który kojarzy się z zachowaniami niepoważnymi – mówiła posłanka na Sejm Małgorzata Wassermann.
O refederendum ws. odwołania Aleksandra Miszalskiego mówi się w Krakowie od początku roku, gdy weszła w życie Strefa Czystego Transportu. To właśnie jej restrykcyjne zapisy spowodowały, że wielu mieszkańców postanowiło głośno wypowiedzieć swoje niezadowolenie z rządów prezydenta Krakowa. To jednak kropla, która przelała czarę goryczy. Zarzutów wobec Aleksandra Miszalskiego jest więcej. To m.in. wyższe podatki, opłaty za komunikację miejską czy niejasne okoliczności zatrudniania w miejskich spółkach i podległych magistratowi jednostkach oraz ogromne premie przyznane przez prezydenta prezesom miejskich spółek.
Tylko w ciągu jednego dnia obywatelskiemu komitetowi, który wyszedł z inicjatywą referendum i zarejestrował się u Komisarza Wyborczego w Krakowie, udało się zebrać 5 tys. podpisów! To niesłychane tempo, które może niepokoić prezydenta i jego otoczenie. Referendum zakłada bowiem nie tylko pozbawienie stanowiska Aleksandra Miszalskiego, ale również odwołanie całej Rady Miasta Krakowa, która pod SCT się podpisała. Komitet ma 60 dni na zebranie blisko 58 tys. podpisów, co z pewnością nie będzie zadaniem łatwym, ale biorąc pod uwagę tempo, w jakim przybywa nowych zgłoszeń, może się okazać, że już niebawem ruszy kampania referendalna, a następnie będziemy ponownie głosowali nad wyborem prezydenta Krakowa.


